Poznań. Aktualności i informacje lokalne z miasta i powiatu. Interview of the Week - INFO BAI
bai
info bai
katalog bai
gielda bai
Bai Andrzej Kurzawa
 
Środa, 18 lipca 2018
Wybierz miasto na mapie
Interview of the Week
Data dodania: 2013-12-13 10:36:58
Interview of the Week

13 grudnia 1981 r. na terenie całej Polski wprowadzony został stan wojenny. Zniesiono go ostatecznie 22 lipca 1983 r. W czasie jego trwania z rąk milicji, ORMO, SB zginęło kilkadziesiąt osób. O jego losach w tamtym okresie oraz o odczuciach, jakie dzisiaj mu towarzyszą zechciał opowiedzieć Pan Kazimierz Kasprzak.





Pan Kazimierz Kasprzak to postać niezwykle ważna dla naszego regionu. Od września 1980 r. działał w "Solidarności", współzałożyciel, sekretarz Komitetu Założycielskiego w KWB Bełchatów, od września 1980 r. do listopada 1981 r. - sekretarz Komitetu Założycielskiego. 13-14 grudnia 1981 r. - współorganizator akcji ulotkowej na terenie kopalni, 14 grudnia 1981 r. - autor komunikatu o aresztowaniu działaczy "S" (m. in. Bogdana Makowskiego i Stefana Borysewicza); kolporter m. in.: "Wolnego Głosu Gdańska", "Solidarności Walczącej", "CDN", pism Regionu Pomorze Zachodnie, kalendarzy. W latach 1982-1986 6-krotnie zatrzymywany na 48 godz., pobity w czasie przesłuchań w Piotrkowie Trybunalskim. 1982-1987 kopiował i kolportował podziemne kasety audio, m. in.

. z utworami Jacka Kaczmarskiego i Przemysława Gintrowskiego; współorganizator, uczestnik akcji ulotkowych i plakatowych; w sierpniu 1983 r. uczestnik spotkań z działaczami opozycji (Anną Walentynowicz, Kazimierzem Świtoniem, Andrzejem Gwiazdą). [przyp. red. szerzej działalność Pana Kazimierza zostanie przedstawiona w osobnym artykule].





- Jaka była najzabawniejsza historia z okresu wojennego? Czy w ogóle były takie?





"Najzabawniejsze była akcja z kwietnia 1984 r., kiedy milicjanci przybyli zamontować na szczycie bloku lampę uliczną z "uszami". Sprowadzili wysięgnik i po precyzyjnych pomiarach wiertarką udarową, której wiertło przeszło na wylot w moim pokoju, zamontowali ową lampę. Po tym zdarzeniu monterzy przyszli przepraszać, że wiertło im przeszło za głęboko".





"Sąsiedzi i przechodnie ze śmiechem obserwowali całą akcję, ponieważ dokładnie naprzeciwko tejże lampy, do dziś istnieje stacjonarna lampa uliczna. Mogłem z powodzeniem im to ucho skasować, ale zamiast tego kolega z wykrywaczem podsłuchu potwierdził mi co to jest. Mnie to bawiło i w niczym nie przeszkadzało. Nawet nie zauważyłem, kiedy po kilku miesiącach owa lampa-ucho zniknęła. Zresztą, gdy ktoś dzwonił, to najpierw głośno kazałem "smutnym panom", włączać magnetofon, by mieli co napisać w raportach, bo dzwoni Reagan".







"Po śmierci ks. Popiełuszki miałem czelność poddawać w wątpliwość, czy aby mam do czynienia ze Służbą Bezpieczeństwa. Bywały również elementy żałośnie kompromitujące SB. Gdy przyjeżdżali mnie aresztować to panowie SB-cy, szli do szarego Fiata 125p, a milicja z drugiej strony bloku zabierała mnie do "suki". Dwukrotnie milicjanci odzywali się do mnie "co te h... chcą od pana". Odpowiadałem, że widać jestem w ich mniemaniu największym przestępcą w mieście, płatnym agentem prezydenta USA Ronalda Reagana wyposażonym w rakiety wszelkiego typu i spodziewają się, że mogę obalić socjalizm. To mi dawało obraz jaka nienawiść istnieje między tymi służbami. Ci milicjanci czuli się jak psy do brudnej roboty".





- Z perspektywy czasu jak Pan ocenia tamten okres?





"Moje osobiste refleksje na dziś? Rzekome hurra zmiany na lepsze oceniam nie jak nakazuje propaganda medialna. Mam dużo niejasności, wątpliwości i pytań. W PRL-u kontrolę prowadzili komisarze ludowi pod dyktat Moskwy, dziś z jeszcze z gorszymi konsekwencjami i rygorystycznie zwłaszcza na wsi prowadzą komisarze unijni. Miał być kraj kwitnącej wiśni, później zielona wyspa, a wyszła wyspa wielomilionowych zadłużeń. Setki tysięcy bardzo dobrych i od lat sprawdzonych mających nowoczesne linie produkcyjne i pełne portfele zamówień na swoje wytwory zakładów nie istnieje.





Staliśmy się państwem nadmorskim bez przemysłu okrętowego i z namiastkowym rybołówstwem. Miliony wykształconych młodych ludzi bądź ludzi z ogromnym wieloletnim doświadczeniem zawodowym po likwidacji zakładu zmuszona jest udać się na tułaczkę dla zapewnienia środków utrzymania rodzinom. Najgorsza sytuacja zachodzi wśród młodych bezrobotnych małżeństw, które bezpowrotnie opuszczają Polskę dla założenia rodziny i życia na uczciwym poziomie. Znów i to bardziej jaskrawo widać podział na MY i ONI.





Te i wiele wiele innych wątpliwości czy nasza Ojczyzna weszła na drogę rozwoju ciśnie mi się na usta. Nasze dzieci zarzucają nam, że chyba "nie o taką Polskę walczyliśmy"! I jest w tym dużo racji! Walka od stuleci, w której sztafecie pokoleń Solidarność roku 1980 stanowiła drobniutką cegiełkę, by się lepiej żyło jeśli nie nam, to naszym dzieciom lub wnukom. Teraz żyje się niekiedy lepiej, ale poza Polską. Dla mnie zaczyna to być niepokojące. Ale mimo wszystko, gdyby jeszcze raz zaistniała taka konieczność i okoliczności, to choć schorowany, ale bez wahania włączył bym się powtórnie do podobnego ruchu na rzecz przemian z wiarą na lepsze jutro. To na pewno jest patriotyzm wyniesiony z rodzinnego domu.





Apeluję do młodego pokolenia, by dokładnie poznało znaczenie słowa patriotyzm i mimo wszystko, nie idąc na łatwe rozwiązania wyjazdu z kraju, wzięła mądrze sprawy w swoje ręce i korzystając ze zdobytej wiedzy i z wolności, która niezaprzeczalnie wynikła po 1980 r. zaczęła iść po władzę. Demokracja daje im te możliwości".



Ewelina Młynarczyk


Tagi:
Najczęściej czytane
go to top